Tyle was tu przybyło

środa, 15 stycznia 2014

Opowieść o swoim życiu

W związku z naszym projektem postanowiłyśmy zapytać kilka osób o opowiedzenie nam o swoim życiu. Jedną z opowieści postanowiłyśmy udostępnić.

„Co Pani myśli o swoim życiu, co Pani robi i jak Pani spędza swój wolny czas?” – zapytałyśmy.
Przechodnia: „Wydaje mi się, że moje życie spada na złe tory. Wciąż tylko szukam własnego kąta w tym świecie. Moja córka wraz z mężem i wnukami mieszka daleko, przez co widzę się z nimi bardzo rzadko, często dwa razu do roku – na święta. Zawsze się zastanawiam, czy nie powinnam się do nich wyprowadzić, jednak za każdym razem dochodzę do tego samego wniosku – byłabym dla nich zbyt wielkim ciężarem. Jestem wdową, na własne wydatki mi nie brakuje i potrafię zająć się sobą. Jeśli to już będzie niemożliwe, zatrudnię opiekunkę. Jednak nie potrafię sobie wyobrazić, bym umniejszyła radość życia, jaką moja córka z rodziną dysponuje. Dzięki nim wiem, że mam dla kogo żyć i jestem szczęśliwsza, dlatego nie chcę być dla jedynych mi bliskich osób czymś… denerwującym? Może tak to trzeba nazwać. A mój czas wolny? Spędzam go na spacerach, zakupach. Czasem spotkam się z przyjaciółmi. O, tak, mam przyjaciół. Dla was, młodych, to trochę dziwne, żeby staruszki plotkowały, jak wy, we własnym towarzystwie. Ale my się tak naprawdę niewiele od was różnimy. Może poza chodzeniem do szkoły – nas już nie dotyczy ten nieciekawy epizod w życiu. W tej chwili mam dużo wolnego czasu. Nawet gram w tenisa w weekendy! Bardzo się cieszę, że nie straciłam chęci do życia, czego obawiałam się najbardziej w starości. Wigor mnie nie opuścił, dlatego wykorzystuję tą energię, dopóki jeszcze mogę. Moja córka wciąż mnie upomina, że powinnam zwolnić, by nic mi się nie stało, ale co miałabym wtedy robić? Chodzić z tymi kijkami w stroju sportowym z działu „kobiety dojrzałe” i patrzeć, jak życie ucieka mi sprzed nosa? Jestem zbyt żywiołowa, by móc tracić swój czas na grzanie się przed telewizorem i jedzenie biszkoptów, bo „nie szkodzą zębom”, które z resztą wciąż mam własne! Uwielbiam swój styl życia i jeszcze przez długi czas nie mam zamiaru z niego rezygnować.”

Ekstremalna staruszka bardzo nas rozweseliła swoją opowieścią i biła z niej pozytywna energia oraz ta „młodzieńcza siła”, która tkwi wciąż w każdym z nas. Dzięki niej również można wiele przemyśleć – nasze życie nie trwa wiecznie, a nie każdy będzie miał tyle szczęścia, co bohaterka opowieści i może wcześniej się zestarzeje?

                           

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz